Ranne śmigankjo - DSD i okolice
Sobota, 6 marca 2010
· Komentarze(0)
Kategoria S (0-25)
Dziś rano obudziła mnie słoneczna i zachęcająca do jazdy na rowerze pogoda. Postanowiłem więc wybrać się na krótką przejażdżkę przed pobudką mojej Myszki - ponieważ w planach mieliśmy pójście też razem na rowerek :))
Wyjechałem więc spod domu o 9 (znów musiałem napompować opony) i udałem się w strone dolomitów przez wójcika i wąskotorówkę - śnieg w lesie okazał się bardzo zdradziecki i udawało się skubanemu ukrywać skutecznie przede mną dziury - nie dałem się jednak i dzielnie walczyłem :D
Na DSD postanowiłem przejechać się troszkę po segiecie i wrócić zamkniętą drogą przez Stolarzowice.
Ogółem bardzo fajnie się śmigało, ale pod koniec moje uda odmawiały już posłuszeństwa - kondycja zdecydowanie niedostateczna!
Wyjechałem więc spod domu o 9 (znów musiałem napompować opony) i udałem się w strone dolomitów przez wójcika i wąskotorówkę - śnieg w lesie okazał się bardzo zdradziecki i udawało się skubanemu ukrywać skutecznie przede mną dziury - nie dałem się jednak i dzielnie walczyłem :D
Na DSD postanowiłem przejechać się troszkę po segiecie i wrócić zamkniętą drogą przez Stolarzowice.
Ogółem bardzo fajnie się śmigało, ale pod koniec moje uda odmawiały już posłuszeństwa - kondycja zdecydowanie niedostateczna!



