Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2009

Dystans całkowity:604.27 km (w terenie 93.07 km; 15.40%)
Czas w ruchu:29:12
Średnia prędkość:20.69 km/h
Maksymalna prędkość:65.50 km/h
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:35.55 km i 1h 43m
Więcej statystyk

Chorzowski Park

Środa, 29 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria M (25-50)
Opis i zdjęcia wkrótce...

Dni otwarte w I L.O.

Wtorek, 28 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria S (0-25)
Miechowice-Bytom-DSD-segiet-Miechowice

Dziś rano udaliśmy się wraz z Kamilem na dni otwarte do I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Smolenia mieszczącego się przy ul. Strzelców Bytomskich. W domu byliśmy już dość wcześnie, lecz mimo to nie skorzystaliśmy z tego i jakoś nie udało się nam wyjść na dłuższą wycieczkę.

Dopiero około godziny 17.00 wybraliśmy się na dwór z Michałem i Kamilem, jadąc w stronę bytomskiego M1 przez centro. To zajęło nam chwilkę, lecz dziś bez żadnych ciekawych przygód - nawet zdjęć nie mam. Wróciliśmy do domu już nie przez centrum, a trasą wiodącą przez Dolomity i nasz bytomski segiet - o którym tak dużo było dziś mówione w Smoleniu.

"I o to się rozchodzi!"

Poniedziałek, 27 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria S (0-25)
Miechowice-DSD-Segiet-Miechowice


Więcej zdjęć (i film!) można znaleźć tutaj

Dziś naszym celem było otrzymanie jakiekolwiek szczegółowej informacji na temat zawodów odbywających się w bytomskich "Dolomitach" 17 maja. Udaliśmy się więc do wyżej wymienionego miejsca, które oddalone jest mniej więcej o długość kilku dość długich samochodów osobowych. Po chwili, która trwała mniej więcej jak przeczytanie tego fragmentu tekstu dojechaliśmy na DSD. Tam pierwszą informacją, którą się nam udało uzyskać była cena wpisowa: 20zł + 50zł kaucji - za co kaucja?

Szczerze powiedziawszy nie wiem, lecz podejrzewam, iż ma ona przestrzegać cię przed przejeżdżaniem niewinnych zwierzątek. Następną, jakże cenną informacją uzyskaną od pewnej pani w bliżej nie określonym wieku, było to, że informacja (czyli okienko, w którym można uzyskać dalsze informacje) jest zamknięta już od godziny 16.00 i w celu uzyskania dalszych informacji należałoby przyjechać przed godziną tą właśnie. Dom wariatów.

Pojechaliśmy więc w stronę segietu i tam też wykonaliśmy kilka fotencji i kierowaliśmy się w stronę Miechowic. Po wyjeździe na kawałek asfaltu poczułem dziwne wibracje w kole i okazało się, że przyczepił się do mnie gwóźdź. Po krótkiej analizie i próbie udanej tak jak nowe Subaru Impreza znaleźliśmy okoliczny bar, w którym pewien facet grzebał w ogrodzie. Poprosiliśmy go więc o kleszcze, które po chwili udało mu się wygrzebać. Całe to zajście można obejrzeć pod linkiem podanym u góry.

:)

EPKT Spotting

Niedziela, 26 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria L (50-100)
Miechowice-Tarnowskie Góry-Chechło-Pyrzowice-Piekary Śląskie-Miechowice


Więcej zdjęć można znaleźć tutaj


Dziś wystartowaliśmy o godzinie 10.00. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zatrzymaliśmy się aby postawić kasę na wygraną Vettela w dzisiejszym wyścigu. 10zł. Pojechaliśmy dalej już w stronę naszego dzisiejszego celu - Chechło. Przepiękna okolica, gdzie woda ciepła, a piwo zimne. Nie byłem do końca pewien, co do trasy, którą mamy obrać - już dość dawno na Chechło nie jechałem, a to był pierwszy raz, gdy jechałem tam sam. Udało się nam jednak bezpiecznie dotrzeć. Co nas zaskoczyło to to, że było tam dzisiaj wyjątkowo mało ludzi. Posiedzieliśmy chwilę, odpoczęliśmy i Kamil zarzucił hasło, aby pojechać na lotnisko.

Na początku pomyślałem, że Kamilowi kask mózg przegrzał, lecz po dogłębnej jego analizie doszedłem do wniosku, iż Kamil mówi serio, ponieważ jego głowa nie mogła się zagrzać - jego kask ma dużo 'ventylatorów', co skutecznie (powinno) wietrzyć jego głowę. Po krótkiej analizie i dyskusji oraz zapewnieniu mnie, że na wyścig zdążymy udaliśmy się, jak to powiedział Kamil "tam" pokazując ręką w prawo.

Okej, możemy jechać "tam" bylebyśmy zdążyli na 14.00. Po kilku kilometrach przejechanych pośród pięknego zapachu kwitniejących drzew dostaliśmy się na, że tak to określę, drogę główną. Tam też stał pewien facet, którego zapytaliśmy o drogę i odległość, którą przyjdzie nam przebyć. Facet miał z grubsza rację i po mniej więcej 30 minutach byliśmy na lotnisku. Tam też spotkaliśmy Kubę, którego serdecznie pozdrawiam!

Na lotnisku spędziliśmy góra 15 minut i udaliśmy się w drogę powrotną. Licznik pokazywał już 31km, a moje nogi mówiły mi, że znajduję się gdzieś w bliżej nieokreślonych okolicach Wschodniego Kaukazu. Ot, taka synchronizacja. Nasz główno-dowodzący obrał tym razem inną trasę prowadzącą przez Piekary Śląskie i to się opłaciło. Po godzinie jazdy byliśmy już na bytomskiej obwodnicy i widzieliśmy nasze osiedle.

Reasumując - wycieczka bardzo udana i oby więcej takich wyjazdów w tym roku! Dzięki Panowie za fajną jazdę i mam nadzieję, że następnym naszym celem będzie co najmniej lotnisko w Balicach!

I po krzyku!

Sobota, 25 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Kategoria M (25-50)
Bytom-Chorzów-Park-Chorzów-Łagiewniki-Bytom


Więcej zdjęć można znaleźć tutaj

Przez ostatnie dni zapewne martwiliście się cóż to się ze mną dzieje, że nic nie piszę, ani nie jeżdżę. Do Waszych mózgów za pewne dochodziły różne najdziwniejsze przypuszczenia i obawy, lecz mogę Was uspokoić: nic mi nie jest! Powodem mojej dłuższej nieobecności były bowiem zupełnie niegroźne egzaminy gimnazjalne. Równie dobrze mógłbym napisać, że byłem w cyrku. Takich problemów z utrzymaniem w tajemnicy pytań i odpowiedzi CKE nie miało chyba od czasów wynalezienia papieru, więc nie obyło się bez wielu dodatkowych i nikomu nie potrzebnych awantur, aresztowań, zgrzytaniu zębów i płaczu. Co do samych egzaminów - wydaje mi się, że napisałem je dobrze i jestem zadowolony. Bo i jak tu źle napisać mając odpowiedzi dzień wcześniej?

Wracając jednak do wycieczki. Ta była dziś bardzo przyjemna - razem z Michałem wyjechaliśmy spod mojego bloku około godziny 10.15 po napompowaniu przedniego koła w moim rowerze. Pojechaliśmy więc w stronę Chorzowa z zamiarem dojechania do Silesii. Zmieniliśmy jednak nasz cel odbijając do chorzowskiego parku, w którym (na prawdę!) mamy dość dużo przyjemnych tras rowerowych. Pokręciliśmy się po parku i wracamy. Po drodze zatrzymaliśmy się w sklepie w celu uzupełnienia naszych baków (czyt. bidonów).

Na wysokości ulicy Warszawskiej spotkaliśmy niejakiego Kamila, który wracał na rowerze z załatwiania, jak to powiedział: "spraw służbowych". Zacząłem się zastanawiać, czy dostał wezwanie od Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu, choć myślę, że tam na rowerze by nie zajechał. Ale, kto wie?

Dzięki dla Michała za fajną wycieczkę i niezłą dawkę humoru!

Po udanych kwalifikacjach.

Sobota, 18 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Kategoria M (25-50)
Bytom-Karb-Bytom-Stroszek-Radzionków-Bytom



Wow! Po świetnych kwalifikacjach do GP Chin, w których mój faworyt zdobył Pole Position udałem się z tatą na małą rozluźniającą wycieczkę. Po napompowaniu kół w jego rowerze udaliśmy się do Karbia, po drodze do McDonalda na lody i z powrotem przez miechowicki las do domciu.

Po małej przerwie na obiadek - który swoją drogą był wyśmienity - udaliśmy się z Kamilem na przejażdżkę. Dziś on planował trasę, więc ruszyliśmy najpierw w stronę jego domu, jako że chciał się upewnić, czy na pewno zamknął drzwi. Później, gdy drzwi były już szczelnie zamknięte, pojechaliśmy w stronę centrum, lecz na wysokości McDonalda w Karbiu odbiliśmy w prawo i toczyliśmy się w stronę Stroszka. Po drodze przejechaliśmy przez bardzo przyjemny odcinek, na którym to udało mi się osiągnąć tą chyba najwyższą w tym roku prędkość.

Powłóczyliśmy się trochę po Stroszku i muszę przyznać, że nie ma lepszej zabawy jak wjeżdżanie pod górkę z prędkością 35km\h trzymając się przyczepy traktora jadącego przed nami. Swoją drogą - ten traktor był chyba starszy od jego kierowcy, którym najprawdopodobniej był orzech włoski. Wróciliśmy na Strzelców Bytomskich i koło jednego ze skrzyżowań zobaczyliśmy uwiecznionych na zdjęciu wariatów, zjeżdżających z dość stromych zjazdów właściwie w centrum miasta. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie na świecie ;)

PS. Jest godzina 20.44 i ochłonąłem po ostatniej gorącej wiadomości. Mianowicie: mój ulubiony kierowca F1 - Sebastian Vettel, odpowiedział na zadane mu przeze mnie pytania. Musiał wybrać pięć najlepszych i wybrał w tym moje! Amazing, simply amazing...

Oto link na potwierdzenie moich słów: http://www.redbullracing.com/Season/2009/China/News/Seb-Answers-Your-Questions/

Testowanie licznika i ustawień.

Piątek, 17 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Kategoria S (0-25)
Miałem jechać z Miśkiem na - jak to określił - długą wyprawę, więc dzwonię i pytam, czy pasuje mu o 17. Niestety nie dał dziś rady, więc udałem się do najbliższego sklepu rowerowego w celu zakupu licznika. Wydałem 50zł na Sigmę BC506. Wróciłem do dom i zacząłem instalować licznik na moim rowerze. Całość trwała 50 minut, ale opłacało się. Licznik wydaje się być bardzo solidny i niezniszczalny. Duży wyświetlacz i zamontowanie w taki sposób, że nie powinno być problemów z kabelkiem.

Do tych wszystkich napraw dołożyłem małą regulację przerzutek i smarowanie łańcucha, tak coby ino roz się wybrudzić! Po nasmarowaniu i tych wszystkich dokręcaniach jeździ się płynniej, przez co nieco szybciej. Jeszcze kilka zmian w zawieszeniu, dorzucimy KERS i będę gonił Kubicę ;)

Wyszedłem z domu i zrobiłem 2-km rundkę wokół osiedla, okazało się jednak, że jest za zimno, więc wróciłem na chwilkę do góry i wrzuciłem na siebie bluzę. I heja, lecimy na Bytom - czasu mało, a i na deszcz się zbierało. Dojechałem do centrum, trochę się pokręciłem w okolicach rynku i wróciłem do Miechowic tradycyjnie już Strzelców Bytomskich, a potem Dąbrową Miejską. Ogólnie było zimno i wietrznie - ale co tam, miałem też nowy bidon i uchwyt na zeń. Mam nadzieję, że jutro uda zrobić się jakiś większy wyjazd.

PS. Dostałem dziś pierwszą w życiu szóstkę z historii!!

Kolejny licznik na śmietnik.

Czwartek, 16 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria M (25-50)
Bytom-Tarnowskie Góry-Bytom Obwodnica-Bytom Miechowice

Dziś pierwszą część wycieczki odbyłem wraz z Michałem, który zakupił sobie świetne okulary - jutro też sobie kupię i taki będzie właśnie cel mojej jutrzejszej wycieczki. Po godzinie jazdy Michał wracał do domu, a ja spotkałem Tymka, który ugościł mnie do czasu pojawienia się Kamila. Z Kamilem śmignęliśmy obwodnicą i z powrotem przez Dąbrowę Miejską do domciu.

Niestety zawiodłem się po raz kolejny na moim liczniku, więc tym razem definitywnie go wyrzucam i kupuję jakiś nowy, porządny. Polecacie coś? :)

PS. Dzięki dla Tymka za gościnę i soczek.

Luźna przejażdżka.

Środa, 15 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria S (0-25)
Bytom-Zabrze-Bytom

Wyjechałem dziś z domu z nastawieniem, że pojadę sobie na piękny, tarnogórski rynek, jednakże już po chwili mój mózg odnotował, że moje obie dolne kończyny nie pracują z taką siłą jaką bym chciał i zmieniłem lekko plany udając się w stronę zabrzańskiej dzielnicy Helenka. Bardzo przyjemna i lekka trasa, choć jak na moją kondycję po wczorajszej duuuużej, 75-kilometrowej przejażdżce dała mi lekko w dupcię.

PS. No i spotkałem po drodze Rudego! ;)

Poświąteczne spalanie tłuszczu.

Wtorek, 14 kwietnia 2009 · Komentarze(4)
Kategoria L (50-100)
Bytom-Chorzów-Katowice-Chorzów-Zabrze-Bytom




Święta, święta... i po świętach! A z zakończeniem świąt związane jest to, że po nich zawsze stajemy się bardziej ociężali i otyli, a połowa społeczeństwa ląduje w karetkach pogotowia w wyniku przejedzenia. Co by nie mówić, ja też pojadłem, acz nie wylądowałem w szpitalu i z tego powodu postanowiłem spalić dziś trochę kalorii.
Po raz pierwszy w tym roku zamierzałem pójść na rower sam i przekonać się, czy jest lepiej. I było - z moim zestawem słuchawkowym przez który rozbrzmiewał głos Marioli z Antyradia było mi dużo lepiej, niż z gadającymi kolegami, którzy ciągle robią przerwy i trzeba na nich czekać. Pojechałem z Miechowic do Katowic i z powrotem, lecz dołożyłem do trasy jeszcze 12km i wróciłem przez Zabrze.