Miałem dziś rano ochotę na zrobienie jakieś dłuższej trasy i poznanie nowych terenów - ile można jeździć po tych samych wiochach? Wydrukowałem więc sobie trasę z Google prowadzącą przez Czeladź, Będzin, Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec i do domciu. Niestety nie wziąłem ze sobą mapy, i...
...jechałem na czuja, więc nie chciałem jechać aż do Dąbrowy G. więc odbiłem na Sosnowiec już w Będziniu, a potem kluczyłem nieco po mieście wreszcie trafiając do Katowic, gdzie powoli zaczynam czuć się jak w domu, bowiem już drugi raz byłem na rowerze na samym krańcu Katowic. Mają tam nawet ciekawe trasy rowerowe, choć wiele z nich jest w trakcie remontu.
Dziś czekałem cierpliwie na kuriera, który miał przywieźć moją koszulkę rowerową z napisem Red Bike. Koszulka przyszła, lecz jeszcze nie potrafię się przyzwyczaić do rowerowego stylu - myślę, że to przyjdzie z czasem.
A dziś jakoś nie miałem za bardzo kiedy jeździć, więc wyszedłem tylko na chwilę 'przetestować' koszulkę i karnąć się po lesie - żeby już całkowicie nie stracić formy.
Wczoraj wyszedłem na kosza i spotkałem Kamila N. Trochę pogadaliśmy i umówiliśmy się na dziś na rower. Traktowałem ten wyjazd typowo rekreacyjnie, nie założyłem nawet kasku - po prostu musiałem nieco odpocząć po ostatnich wojażach, a do tego jeszcze było jakoś strasznie duszno...
Do rzeczy... Wracaliśmy z miechowickiego lasu, jechaliśmy po kamieniach, wertepach i dziurach. Wyjechaliśmy na osiedle i jadąc po zwykłym trawniku.. stało się! :D Akcja miesiąca, myślałem, że padnę na miejscu. Kamil przebił dwie dętki naraz! Myślę, że powinien za to Oskara dostać ;PP
Wczorajsza wycieczka do Częstochowy zainspirowała mnie niejako do wyszukiwania i poznawania nowych tras i miejsc, tak więc spojrzałem dokąd dojadę drogą numer 78, na którą kiedyś natknąłem się jadąc na Górniki. Okazało się, że droga ta doprowadzi mnie najpierw do Gliwic, potem do Rybnika i Wodzisławia i na końcu do Czech. Dziś wybrałem ten pierwszy cel i wybrałem się do Gliwic.
Droga okazała się niezbyt ruchliwa i w miarę przyjemna. Tylko kilka podjazdów :P W międzyczasie pokazał się skręt w lewo na ścieżkę rowerową, która rzekomo miała doprowadzić mnie do centrum miasta i tak było w rzeczywistości, choć większą część tej ścieżki stanowił po prostu chodnik.
Dojechałem aż na dworzec w Gliwicach i zawróciłem. Wróciłem przez Helenkę, żeby choć troszkę pooddychać świeżym powietrzem. :)
PS. Około 16.30 wypad do Tymka po książki do szkoły ;)
Dziś wreszcie doszło do dość długo oczekiwanej przeze mnie, tatę i dziadka wycieczki: mianowicie jechaliśmy na Jasną Górę.
Na początku przecięliśmy Tarnowskie Góry jadąc przez Suchą Górę, a potem do końca drogą 908. Czasem było ciężko, lecz jazda na rowerze po ulicy jest sporo, sporo szybsza i łatwiejsza niż tułanie się po chodnikach i pasach.
Droga 908 zapewniała nam często gęsto piękne widoki na otaczające nas pola i łąki, a i ruch był dziś niewielki - specjalnie dlatego tata wybrał niedzielę na dzień wycieczki.
Na Jasną Górę od nas z domu wyszło 66km. Chciałem wracać do domu również na rowerze, lecz niestety po przejechaniu niecałych 16km musiałem zrezygnować, ponieważ zerwał się ogromny wiatr i nie dało się jechać. Gdy przestałem na chwilę pedałować z górki, po prostu stanąłem.
Mimo tego, że nie udało mi się osiągnąć 100% mojego planu jestem bardzo zadowolony z wycieczki i mam nadzieję, że w przyszłości z tatą uda nam się jeszcze wybrać na niejedną dużą wycieczkę.
Umówiłem się dzisiaj na 12.00 z Miśkiem, lecz ostatecznie spotkaliśmy się dopiero o 12.40, bowiem najpierw zmieniałem z tatą oponę w moim rowerze, a potem zakładaliśmy bagażnik na samochód w celach jutrzejszej wycieczki.
Nie bardzo wiedzieliśmy gdzie pojechać z Michałem, więc obraliśmy trasę jak wczoraj na Helenkę, z tym że zamiast w prawo odbiliśmy w lewo i w sumie zrobiliśmy dość duże kółko wokół miechowickiego lasu. Potem udaliśmy się w stronę Strzelców Bytomskich z przerwą na hamburgera w McDonaldzie.
Ze Strzelców odbiliśmy skrótem w lewo, lecz nieco pomyliłem drogi i znów zrobiliśmy kółko w lesie, po czym dotarliśmy zdrowo do Miechowic. Niebawem chyba wybierzemy sie do chorzowskiego parku.