Wybraliśmy się dziś z Miśkiem na rower i na początku planowaliśmy pojechać do Gliwic, lecz na skrzyżowaniu dwóch większych dróg skręciliśmy w prawo na drogę do Opola i jechaliśmy do Pyskowic.
Droga była baaardzo przyjemna, a ruch na prawdę znikomy. Najczęściej mijały nas traktory i inne skuterki. Z Pyskowic odbiliśmy na Tworóg, a stamtąd jechaliśmy zupełnie spontanicznie przy każdym skrzyżowaniu pytając o drogę na Tarnowskie Góry.
Szczerze powiedziawszy były momenty, w których bałem się, że gdzieś zabłądzimy, ale udało się zrobić ładną pętelkę i wrócić bezpiecznie do domu.
Opis wstawię rano, jak będę coś widział na oczyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy...
Na Masę zabrałem ze sobą czterech towarzyszy: Michała (Misiek93), Przemka, Kajtka i jego brata. Na imprezie łącznie zagościło 98 rowerzystów, w tym prezydent Bytomia: pan Koj.
Trasa była bardzo ciekawa i prowadziła uliczkami, na których nigdy jeszcze nie byłem. Często gęsto drogi były bardzo poniszczone - może to celowy zabieg organizatora? ;))
Mam nadzieję, że frekwencja i świetna zabawa dopisze również w przyszły przedostatni piątek miesiąca, jak zawsze o 18.00 :)
Dziś po raz pierwszy wybrałem się do szkoły na rowerze, lecz jeszcze najpierw zahaczyłem o kenediego. Potem już normalną trasą, wzdłuż głównej, dojechałem aż na plac Sikorskiego.
Opis wkrótce, teraz idę na mecz Polska - Bułgaria ;)
Pożyczyłem dziś od Miśka jego kolarzówkę, napompowałem koła i od razu się zakochałem w kolarzówkach. Jeździ się na prawdę superowo, można bardziej cisnąć, a przy tym wydaje się, jakbym jechał prawie w Vuelta Espana ;D
Mam nadzieję, że niebawem uda mi się kupić również swoją kolarzówkę. ;)
Dziś, czyli w sobotę postanowiliśmy z tatą wybrać się na małą wycieczkę, mimo niesprzyjającej aury, jaka nas otaczała wszem i wobec. Było zimno i strasznie wiało - oczywiście po ryju.