Wczoraj umówiliśmy się z Jakubem i dwoma Michałami na rower, na Chechło. Dzień wolny od matur trzeba było spędzić z jakimś pożytkiem :)
Wyjechaliśmy po małym spóźnieniu około 9.40 z miechowic i na spokojnie zaczęliśmy pokonywać kolejne kilometry trasy. Pogoda dopisywała znakomicie, nie mogliśmy też narzekać na brak widoków.
Kondycja mimo ogromnej przerwy nie była aż tak zła, jak się spodziewałem. Co prawda pod koniec nogi odmawiały już posłuszeństwa a tyłek mam cały czerwony, jednak daliśmy radę.
Wszystkie te wysiłki wynagrodził nam czas spędzony nad jeziorem - zero ludzi, cisza, spokój, piękna pogoda, tylko woda była cholernie zimna :)
Ostatnia 'poważniejsza' matura zaliczona i czas odkurzyć rower. Pojechałem na myjnię, żeby umyć moje cacuszko po zimie, jednak na miejscu rozczarowałem się: na zabrzańskiej stacji samoobsługowej minuta mycia kosztowała 2zł, nie jak w Bytomiu - złotówkę. No nic, opłukałem rower i wróciłem do domu.