Jednak nie mogę zwlekać z wpisami, bo już nawet następnego dnia średnio pamiętam, co chciałem napisać na temat wyjazdu...
Dziś wyjechaliśmy spod unsere osiedla około 17.00 i udaliśmy się w stronę centrum unsere cudownego miasta. Po drodze obyło się w sumie bez żadnych przygód - pogoda dopisywała, lekko powiewał wiaterek i ogólnie aura była bardzo przyjemna. Po drodze dla zwycięzców czekał batonik i soczek z Biedry - dwa zestawy i wszystko za 3.96 :D
Dojechaliśmy do kantoru około 17.30-35, chwilkę posiedzieliśmy i zebraliśmy się do kupy aby wyruszyć w drugą stronę, żeby nie złapał nas pan Zachód, który lubi bywać dzikim :D Cali i zdrowi przybyliśmy na unser osiedle :)
Dziękuję Myszko za kolejne cudowne kilometry i chwile spędzone razem - są dla mnie bezcenne :*
Dziś rano byłem sam na rowerku z małą nadzieją, że potem pojedziemy z moją ukochaną Myszką razem gdzieś do centrum, albo cuś i udało się - zaraz po moim powrocie do domu telefonik, Myszka się obudziła i umówiliśmy się, że za pół godziny jedziemy na rowerek.
Cel: Bytom, centrum, ul. Przechodnia bodajże - miejsce pracy mamy Myszki :D
Wyjechaliśmy bardzo sprawnie, wyglądaliśmy ślicznie, bo mielismy takie same sweterki ;) Zatrzymaliśmy się po drodze jeszcze na STATOILu żeby napompować oponki i pojechaliśmy dalej. Pogoda nie rozpieszczała tak jak rano - słoneczko chowało się za chmurami a w okolicach karbia rozpadał się mocny śnieg, który przez resztę drogi walił nam po oczach. Temperatura - za niska na "sunbathing"
Efektem niesprzyjającej aury było zostawienie rowerków w kantorze i powrót z przemiłym panem taksówkarzem. ;)
Mimo tej niesprzyjającej pogody było superos, już nie mogę doczekać się kolejnego wpisu w tej kategorii ;***