Ostatnia 'poważniejsza' matura zaliczona i czas odkurzyć rower. Pojechałem na myjnię, żeby umyć moje cacuszko po zimie, jednak na miejscu rozczarowałem się: na zabrzańskiej stacji samoobsługowej minuta mycia kosztowała 2zł, nie jak w Bytomiu - złotówkę. No nic, opłukałem rower i wróciłem do domu.
Odebrałem dzisiaj zegarek od zegarmistrza i jestem z niego na prawdę zadowolony :P
Jeśli zaś chodzi o rower to zrobiłem dziś ciut mniej kilometrów niż wczoraj, ale jeszcze trochę potrwa zanim wrócę do dobrej formy, po pierwszych 700 metrach już dziś myślałem, że odpadnie mi tyłek :)
Mam nadzieję, że się nie rozpada i wyjazd na KULT będzie jak najbardziej udany. Do jutra!