Wpisy archiwalne w kategorii

L (50-100)

Dystans całkowity:1136.85 km (w terenie 110.00 km; 9.68%)
Czas w ruchu:50:54
Średnia prędkość:22.33 km/h
Maksymalna prędkość:71.00 km/h
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:66.87 km i 2h 59m
Więcej statystyk

Góra Siewierska i Pyrzowice

Niedziela, 29 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria L (50-100)
Dzisiaj Kamil mnie trochę przegonił, ale warto było, bo widoczki piękne, a i satysfakcja z przejechanego dystansu też niemała :)

Widzę jednak, że jeszcze sporo będę musiał popracować nad swoją kondycją, ale ogólnie nie jest źle.

Wielkie dzięki za wyjazd.

PS. W weekend przejechałem 195km :D

Pyrzowice

Sobota, 28 maja 2011 · Komentarze(3)
Kategoria L (50-100)
Wyjechałem z domu około 6.40 i akurat w chwili, kiedy dojechałem pod lotnisko, zaczęło padać. Najpierw delikatnie, z czasem co raz mocniej. Przemokłem od stóp do głów, jednak mimo wszystko wróciłem do domu zadowolony :)

Chłodno i wietrznie, ale sympatycznie!

Piątek, 27 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria L (50-100)
Dziś rano byłem na szczepionce (obowiązkowej dla dzieci :P) na tężec i po pewnym, bliżej nieokreślonym czasie, byłem już gotowy na rower. Prognozy przepowiadały deszcze, ulewy i wiatry, jednak rano świeciło słońce, a że wczoraj nie pokręciłem, to dziś bardzo chciałem pojeździć choć trochę.

Planowo miałem pojechać do Katowic przez Siemianowice i wrócić przez Zabrze-Biskupice, jednak wyszło ciut inaczej. Na wysokości w drodze powrotnej pojechałem przez Godule, Szombierki i centrum Bytomia i wróciłem (już chyba tradycyjnie) do domu piekarską obwodnicą.

Pod koniec zaczęło strasznie wiać i trochę się nażarłem piachu na Karbiu, ale było bardzo, bardzo fajnie. No i zaliczyłem 6 miast :) (Bytom, Piekary, Siemianowice Śląskie, Katowice, Chorzów, Rudę Śląską)

Pyskowice i okoliczne wiochy

Sobota, 19 września 2009 · Komentarze(5)
Kategoria L (50-100)
Wybraliśmy się dziś z Miśkiem na rower i na początku planowaliśmy pojechać do Gliwic, lecz na skrzyżowaniu dwóch większych dróg skręciliśmy w prawo na drogę do Opola i jechaliśmy do Pyskowic.

Droga była baaardzo przyjemna, a ruch na prawdę znikomy. Najczęściej mijały nas traktory i inne skuterki. Z Pyskowic odbiliśmy na Tworóg, a stamtąd jechaliśmy zupełnie spontanicznie przy każdym skrzyżowaniu pytając o drogę na Tarnowskie Góry.

Szczerze powiedziawszy były momenty, w których bałem się, że gdzieś zabłądzimy, ale udało się zrobić ładną pętelkę i wrócić bezpiecznie do domu.

PS. No i forma już nie ta co w wakacje...

Będzin i Sosnowiec zaliczone!

Czwartek, 20 sierpnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria L (50-100)
Miałem dziś rano ochotę na zrobienie jakieś dłuższej trasy i poznanie nowych terenów - ile można jeździć po tych samych wiochach? Wydrukowałem więc sobie trasę z Google prowadzącą przez Czeladź, Będzin, Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec i do domciu. Niestety nie wziąłem ze sobą mapy, i...

...jechałem na czuja, więc nie chciałem jechać aż do Dąbrowy G. więc odbiłem na Sosnowiec już w Będziniu, a potem kluczyłem nieco po mieście wreszcie trafiając do Katowic, gdzie powoli zaczynam czuć się jak w domu, bowiem już drugi raz byłem na rowerze na samym krańcu Katowic. Mają tam nawet ciekawe trasy rowerowe, choć wiele z nich jest w trakcie remontu.

PS. Już jutro bytomska masa krytyczna!

Na Jasną Górę

Niedziela, 16 sierpnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria L (50-100)


Dziś wreszcie doszło do dość długo oczekiwanej przeze mnie, tatę i dziadka wycieczki: mianowicie jechaliśmy na Jasną Górę.

Na początku przecięliśmy Tarnowskie Góry jadąc przez Suchą Górę, a potem do końca drogą 908. Czasem było ciężko, lecz jazda na rowerze po ulicy jest sporo, sporo szybsza i łatwiejsza niż tułanie się po chodnikach i pasach.


Droga 908 zapewniała nam często gęsto piękne widoki na otaczające nas pola i łąki, a i ruch był dziś niewielki - specjalnie dlatego tata wybrał niedzielę na dzień wycieczki.


Na Jasną Górę od nas z domu wyszło 66km. Chciałem wracać do domu również na rowerze, lecz niestety po przejechaniu niecałych 16km musiałem zrezygnować, ponieważ zerwał się ogromny wiatr i nie dało się jechać. Gdy przestałem na chwilę pedałować z górki, po prostu stanąłem.


Mimo tego, że nie udało mi się osiągnąć 100% mojego planu jestem bardzo zadowolony z wycieczki i mam nadzieję, że w przyszłości z tatą uda nam się jeszcze wybrać na niejedną dużą wycieczkę.

Więcej zdjęć tutaj

Pierwsza jazda z Michasiem

Piątek, 14 sierpnia 2009 · Komentarze(1)
Kategoria L (50-100)
SS1: Miechowice - Piekary Śląskie

Ten odcinek pokonałem sam, bowiem zrobiłem go jeszcze przed obiadem. Z Miśkiem jestem umówiony na 16.00 czyli po obiedzie - nie wiem jeszcze gdzie pojedziemy. Co do tego pierwszego odcinka, jechałem do Piekar w celu zakupu opony. Szukając przez Google takiej samej jaką mam teraz natrafiłem na sklep MM Bikes znajdujący się właśnie w Piekarach. Wyszło mnie 10zł taniej niż miałbym płacić za przesyłkę z allegro.

Co do samego sklepu, to muszę przyznać, że pan był bardzo miły i uprzejmy (nie tak jak ten u Kwapisza) a sklep bardzo dobrze wyposażony (nie tak jak ten u Kwapisza), no i co ważne w miarę tani (nie tak jak u Kwapisza).

SS2: Miechowice - Helenka - Chechło -DSD


Spotkaliśmy się z Michałkiem około 16.20 pod jego domem. Bardzo uderzyła mnie jego opalenizna ale to nie o tym blog :PP Pojechaliśmy więc do lasu i udaliśmy się w stronę Helenki, a potem DSD. W między czasie Misiu opowiadał o tym, jak żyje się w Tunezji, o brudasach i ogólnie jak było na wakacjach. Gdy dojechaliśmy do stacji kolejowej przy DSD postanowiliśmy, że ciśniemy aż na Chechło. Co tam, raz się żyje.


Na Chechle nie było właściwie żywej duszy, więc chwilę odpoczęliśmy i zrobiliśmy rundkę wokół jeziorka. Pełne kółko ma około 6-7km. Droga z powrotem taka sama, z tym, że przejechaliśmy przez segiet, a nie przez Bobrowniki omijając masywny podjazd, pod który nie chciało się nam przejeżdżać.


Umówiliśmy się już na jutro, więc pewnie pojedziemy do chorzowskiego parku, albo w te strony.