Do centrum Bytomia przez Piekary Śląskie, trochę pokręciłem i do domku. Wczorajszy KULT, ale także Buldog i Strachy na Lachy - dali radę! Dzisiaj Czesław i Myslo!
Odebrałem dzisiaj zegarek od zegarmistrza i jestem z niego na prawdę zadowolony :P
Jeśli zaś chodzi o rower to zrobiłem dziś ciut mniej kilometrów niż wczoraj, ale jeszcze trochę potrwa zanim wrócę do dobrej formy, po pierwszych 700 metrach już dziś myślałem, że odpadnie mi tyłek :)
Mam nadzieję, że się nie rozpada i wyjazd na KULT będzie jak najbardziej udany. Do jutra!
Cóż, troszku wstyd się przyznać, ale przez ostatnie miesiące bardzo zaniedbałem sobie regularne jeżdżenie na rowerze i dziś słoneczko, gorąc i mniejszy lub większy luzik w szkole skusił mnie do zreperowania licznika, podregulowania hamulców i wyruszenia w trasę :)
Ogólnie chciałbym zrobić tyle kilometrów w tym roku, ile udało się zrobić w 2009, mam jednak nadzieję, że nie będzie to jedynie słomiany zapał i zrobię wszystko co w mojej mocy, aby regularność jazdy utrzymać na poziomie jak najwyższym.
Jutro juwenalia a.d. 2011 i KULT na Muchowcu, ale - oby! - udało się jutro choć na chwilkę wsiąść na siodełko i nieco popedałować :)