Centro ponownie z Myszką ;*

Środa, 24 marca 2010 · Komentarze(0)
Jednak nie mogę zwlekać z wpisami, bo już nawet następnego dnia średnio pamiętam, co chciałem napisać na temat wyjazdu...

Dziś wyjechaliśmy spod unsere osiedla około 17.00 i udaliśmy się w stronę centrum unsere cudownego miasta. Po drodze obyło się w sumie bez żadnych przygód - pogoda dopisywała, lekko powiewał wiaterek i ogólnie aura była bardzo przyjemna. Po drodze dla zwycięzców czekał batonik i soczek z Biedry - dwa zestawy i wszystko za 3.96 :D

Dojechaliśmy do kantoru około 17.30-35, chwilkę posiedzieliśmy i zebraliśmy się do kupy aby wyruszyć w drugą stronę, żeby nie złapał nas pan Zachód, który lubi bywać dzikim :D Cali i zdrowi przybyliśmy na unser osiedle :)

Dziękuję Myszko za kolejne cudowne kilometry i chwile spędzone razem - są dla mnie bezcenne :*

Znowu dętka...

Wtorek, 23 marca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria M (25-50)
Dziś rano miałem wyjechać około godziny 6.00 - ale o tejże dopiero się przebudziłem ze snu głębokiego. Zjadłem szybko małe śniadanko w postaci płatków kukurydzianych firmy Nestle, ubrałem szpodenki - na dworze było 0 stopni, więc trzeba było się dobrze odziać.

Niestety - letnie rękawiczki nie okazały się najlepszym pomysłem i po zrobieniu jakiś 4km wróciłem do domu po zimowe z logo Polonii Bytom - przy takim obrocie spraw, mój cel czyli Tarnowskie Góry i powrót przez okoliczne wiochy wydawał się mało prawdopodobny. Pojechałem więc do centrum Bytomia i tam miałem podjąć kolejne decyzje co do trasy.

Skręciłem na Olimpijską i dojechałem aż do Witosa, skąd udałem się w kierunku Piekar - z ul. Bytomskiej w tym cudownym mieście zjechałem na lewo i wróciłem przez Strzelców Bytomskich do naszego lasu. Niestety nie udało mi się wyjechać z niego bez szwanku, ponieważ przebiłem tylną dętkę - żenua! Dopiero co wczoraj wymieniałem przednią, a tu znowu... :|

No nic, mam nadzieję, że dziś po południu z Myszką uda się lepiej spędzić czas na rowerku ;)

Biegun Północny? Syberia? Nie! To Górny Śląsk!

Sobota, 13 marca 2010 · Komentarze(2)
Kategoria M (25-50), Śnieg
Co prawda miałem dodać opis tej wycieczki do Katowic, lecz minęło już dość sporo czasu od kiedy mogłem w ogóle ponownie zacząć myśleć o rowerze i generalnie to średnio chce mi się opisywać tą wyprawę.

W dwóch słowach? Niesamowicie ciężko!

PS. Pozdrowienia dla pana Jacka Heroka, którego spotkałem przy ul. Dworcowej w Bytomiu :))

Zakwasy!!

Niedziela, 7 marca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria S (0-25), Śnieg
Dziś rano obudziłem się i bolało mnie wszystko - począwszy od ud, przez pośladki, plecy, brzuch i łeb. Ponadto musiałem wziąć się za czytanie Makbeta...

Ale słoneczko zachęcało jednak do choć małej przejażdżki, mimo ogromnej chlapy błota i mokrego śniegu jakie czekało na mnie za oknem. Wyjechałem około 10 rano na rowerze od taty, bo mój został w kantorze. Pojechałem na statoila napompować tylną oponę i wsio - za kerfa, mostkiem nad staw znajdujący się na osiedlu Młodego Górnika w Zabrzu i stamtąd przez kopalnię w miechowicach do domu.

Tak uwalonego polaru jak dziś nie miałem jeszcze nigdy - plecy były dosłownie całe z błota, a rower wygląda niczym z reklamy VW Transportera - dobrze, że tata jeszcze go nie widział :D

PS. Wczoraj sucho, dzisiaj śnieg - w końcu to marzec!

Najpiękniejsze 8 kilometrów życia ;*

Sobota, 6 marca 2010 · Komentarze(0)
Dziś rano byłem sam na rowerku z małą nadzieją, że potem pojedziemy z moją ukochaną Myszką razem gdzieś do centrum, albo cuś i udało się - zaraz po moim powrocie do domu telefonik, Myszka się obudziła i umówiliśmy się, że za pół godziny jedziemy na rowerek.

Cel: Bytom, centrum, ul. Przechodnia bodajże - miejsce pracy mamy Myszki :D

Wyjechaliśmy bardzo sprawnie, wyglądaliśmy ślicznie, bo mielismy takie same sweterki ;) Zatrzymaliśmy się po drodze jeszcze na STATOILu żeby napompować oponki i pojechaliśmy dalej. Pogoda nie rozpieszczała tak jak rano - słoneczko chowało się za chmurami a w okolicach karbia rozpadał się mocny śnieg, który przez resztę drogi walił nam po oczach. Temperatura - za niska na "sunbathing"

Efektem niesprzyjającej aury było zostawienie rowerków w kantorze i powrót z przemiłym panem taksówkarzem. ;)

Mimo tej niesprzyjającej pogody było superos, już nie mogę doczekać się kolejnego wpisu w tej kategorii ;***